O Amerykanach mówi się różne rzeczy, a szczególnie mocno przywarł do nich stereotyp tego, że są ogólnie mało inteligentni. Czy to prawda? Raczej kwestia błędu obserwacji – dziwi nas często, jak są otwarci, bezpośredni, zadowoleni, uśmiechnięci. W tej historii znalazło się jednak sporo Amerykanów, którzy potrafili to lekkie usposobienie doskonale wykorzystać i zaraz zobaczymy to na spektakularnym przykładzie.

Deser na koniec, a teraz od podstaw.

Kim jest marshal a kim jest marszałek?

Jedno i drugie słowo pochodzi z tego samego miejsca i wywodzi się z języka niemieckiego, gdzie przez połączenie słów march rumak i schalk sługa powstał zarówno marszałek jak i marshal. Początkowo więc słowo marszałek oznaczało sługę stajennego, który oporządzał konie. Dziś nazwiemy go prędzej masztalerzem.

Masztalerz z kucem (mal. H. Rodakowski, 1867)

W Polsce z czasem marszałkowie ewoluowali do pozycji królewskich ekspertów — byli to przyboczni, skrzydłowi, prawe ręce królów. Królowie w końcu zaczęli przenosić na marszałków część obowiązków w sprawowaniu władzy sądowniczej i wykonawczej i powolutku z kolejnymi wiekami doszliśmy do punktu, w którym to marszałkowie sprawują częściową władzę w Państwie a w okresie bezkrólewia, czy braku prezydenta w pełni przejmują kierowanie państwem.

Bronisław Komorowski jako marszałek tymczasowo wykonywał obowiązki prezydenta RP od 10 kwietnia do 8 lipca 2010 r. [źródło]

W Stanach Zjednoczonych ewolucja marshali doprowadziła do powstania „Służby Marszałkowskiej Stanów Zjednoczonych” czyli US Marshals Service (USMS). Służba ta jest ściśle związana z sądownictwem i zajmuje się ochroną budynków sądowniczych, transportem więźniów, doprowadzaniem więźniów oraz wykonywaniem wyroków sądów. [źródło, źródło]

US Marshals Service – zaciśnięta pięść

W 1979 r. FBI scedowało odpowiedzialność za ściganie przestępców na USMS, co okazało się wyjątkowo dobrym ruchem, ponieważ amerykańscy marshale mieli do tematu bardzo świeże podejście. Powołali oni do życia grupę dochodzeniowo-uderzeniową, nazwaną w języku angielskim: Fugitive Investigative Strike Team, w skrócie FIST, czyli pięść.

Działanie grupy miało opierać się na silnych uderzeniach, niczym uderzenia pięści właśnie. Celem było złapanie jak największej liczby poszukiwanych w jak najkrótszym czasie. Może nam się wydawać, że taka operacja to prowadzenie setek zatrzymań w setkach różnych miejsc, gdzie synchronicznie o 6:00 rano policja puka taranem do drzwi i powija przestępców w skarpetkach do furgonetek. Cóż, może w niektórych przypadkach tak też jest, ale to prowadzi do wielu problemów – mimo wszystko skuteczność nie jest wysoka, a koszty są astronomiczne. [źródło, źródło]

Jak wykorzystać głupotę przestępców? SCAMuj ich!

W ramach grupy FIST amerykańscy marshale zwyczajnie i bezhonorowo oszukiwali przestępców. Pomysł na zasadzkę na przestępcę w Ameryce? To proste! Obiecaj mu coś za darmo! Daj mu wrażenie, że szybko zyska korzyść. Niech myśli, że właśnie wziął sprawy w swoje ręce i się odkryje! W latach 80. takie coś przechodziło jak złoto, a przestępcy, którzy normalnie ukrywali się przed wymiarem sprawiedliwości latami, wpadali w sidła marshali jak muchy. [źródło]

Scam na listonosza – Mr Zip

Kiedy jesteś policjantem, to wejście na niektóre dzielnice powoduje, że drzwi i okna się zamykają, a na ulicach robi się cicho. Marshale z FIST zauważyli jednak, że nawet po szczególnie trudnych dzielnicach zupełnie na luzie poruszają się listonosze.

Pomysł na działanie był bardzo prosty — jeśli będąc policjantem, nigdy nie zastajesz nikogo w domu, to przebierz się za listonosza i zapukaj do drzwi z paczką i dokumentem do podpisania. Od pomysłu do realizacji nie było daleko i tym sposobem operacja Mr Zip (zip code to kod pocztowy) została wprowadzona w życie.

Funkcjonariusz przebrany za listonosza z kamizelką kuloodporną na sobie podchodził do drzwi, dzwonił, pukał i czekał na „adresata” paczki. Kiedy ten się zjawiał, porównywał jego wygląd z rysopisem, prosił jeszcze o potwierdzenie dokumentem tożsamości i po pozytywnej weryfikacji unosił czapkę, by dać reszcie ekipy znak, sygnał do zatrzymania zbiega. [źródło]

Two male on a doorway
Zdjęcie z akcji Mr Zip. W tle widoczny funkcjonariusz przebrany za listonosza, na pierwszym planie poszukiwany.

Scam na Linie Lotnicze Pięść

Tym razem grupa FIST stworzyła oszustwo, w którym przestępcy zostali poinformowani, że wygrali nagrody od nowej linii lotniczej Puño Airlines (Linie Lotnicze Pięść). Nagrodą miał być darmowy ekskluzywny wyjazd na weekend na Bahamy i 350 dolarów na wydatki na miejscu.

Deputy taking down the airlines sign
Mężczyzna fotografuje się z banerem Puño Airlines i unoszący do zdjęcia pięść

Żeby uwiarygodnić swój scam, USMS wynajęło boks na lotnisku w Miami, dodali tam swoje bannery z napisem Puño Airlines, obsadzili obsługą, a następnie przyjmowali tam „zwycięzców”. Każdy z nich po zweryfikowaniu tożsamości i potwierdzeniu swojej wygranej był odprowadzany do pięknej limuzyny i zapewniony o niezapomnianej podróży. Podróż ta kończyła się oczywiście w areszcie.

Dzięki tej inscenizacji udało się zatrzymać 14 szczególnie trudnych do zatrzymania przestępców. 13 dowiedziało się o wszystkim wysiadając z limuzyny, a czternasty został aresztowany już na lotnisku.

Ale czy to nie za dużo zachodu i za wysokie koszty jak na tak niewielu zatrzymanych? Otóż nie, to wciąż całkiem tani sposób, o czym przekonamy się w kolejnym przykładzie. [źródło]

Fugitive arrested at airport
Zaaranżowane stoisko Puño Airlines na lotnisku w Miami

SCAM nad scamy – zaproszenie VIP na mecz futbolu amerykańskiego

Tym razem FIST przeszli samych siebie, bo czego w Stanach w 1985 roku można było pragnąć bardziej niż zaproszenia na mecz futbolu i potem na finał Super Bowl? Dla 101 osób to pragnienie okazało się silniejsze nawet od pragnienia wolności, ale po kolei.

Grupa operacyjna przygotowała kolejny szczwany plan. Do poszukiwanych przestępców rozesłano informację o wygranej — nagrodą były bilet na mecz futbolu amerykańskiego między Washington Redskins i Cincinnati Bengals, a następnie zaproszenie na jakże popularny finał Super Bowl. Wartość tej nagrody była szczególnie wysoka nawet nie ze względu na cenę, a ze względu na to, że bilety były wyprzedawane już wiele miesięcy wcześniej i po prostu nie dało się ich zdobyć.

Welcome to Flagship International Sports T.V. (FIST) banner during football sting
Przyjmowanie gości w centrum konferencyjnym

Jeśli jednak łechtać ego przestępców, to na maxa – zaproszenie VIP, loża honorowa, specjalne spotkania, full opcja i to wszystko na zaproszenie nowej sportowej stacji telewizyjnej Flagship, a dokładnie Flagship International Sports Television – w skrócie FIST. Zaproszenia zostały podpisane nazwiskiem „I. Michael Detnaw” – połączenie inicjałów i nazwiska czytanego od tyłu to I’M Wanted, czyli jestem poszukiwany.

W odpowiedzi na list od pana „jestem poszukiwany” wygrani musieli zadzwonić pod odpowiedni numer telefonu, żeby zarejestrować swoją wygraną. Po drugiej stronie słuchawki operator podający się za pracownika stacji przełączał szczęśliwców do pana o nazwisku Marcus Cran — Cran od tyłu to Narc, czyli potoczne określenie policjanta z wydziału antynarkotykowego. Żeby jednak porozmawiać z Marcusem, poszukiwani musieli jeszcze wysłuchać na linii muzyczki oczekiwania — w tym przypadku była to piosenka I fought the law [posłuchaj], której tekst to niemal zapętlone walczyłem z prawem, ale prawo wygrało.

Rejestrator biletów

Po potwierdzeniu tożsamości poszukiwani otrzymywali zaproszenie na imprezę odbywającą się w waszyngtońskim centrum konferencyjnym na kilka godzin przed meczem. Był to darmowy posiłek, impreza telewizyjna, a następnie darmowy transport na miejsce meczu. Na wszelkie wątpliwości policjanci przy telefonie mieli jeden wesoły komunikat: hej, jeśli nie odbierzesz swojego biletu, to po prostu dam go kolejnej osobie, ktoś zawsze wygra.

Dalszy rozkład jazdy jest już nam z grubsza znany, ale przeżyjmy to razem z naszymi poszukiwanymi, a było co przeżywać. Po wejściu do budynku centrum konferencyjnego na poszukiwanych czekała cała ekipa obsługująca imprezę telewizyjną Flagship International. Cheerleaderki, kamerzyści telewizyjni, baloniki, bannery, gość przebrany za kurczaka oraz ubrani w świetne garnitury pomocnicy, którzy kierowali gości do stołu, przy którym należało się zarejestrować.

Deputy marshal disguised as a chicken
Człowiek kurczak

Za stołem siedziało kilku mężczyzn z aparatami telefonicznymi i to właśnie oni rejestrowali wygranych — trzeba było przekazać im swój dokument, potwierdzić tożsamość, a w tym czasie panowie radośnie przekazywali te informacje telefonicznie do „centrali” Flagship, w słuchawce otrzymywali rysopis danego przestępcy, czego on oczywiście nie słyszał, a następnie patrząc na gościa, potwierdzali głośno i z uśmiechem „tak to nasz zwycięzca”, co oznaczało bingo i trafienie w odpowiedniego człowieka lub „tak, to nasz podwójny zwycięzca” co oznaczało zidentyfikowanie szczególnie niebezpiecznego poszukiwanego.

Marshals posing as Flagship International Officials
Rejestracja gości

Dalej oczywiście gratulacje i przekazanie informacji, żeby kierować się do dalszych drzwi na część wstępną imprezy. Do wygranych podbiegały cheerleaderki i w atmosferze wielkiej szczęśliwości obściskiwały i odprowadzały wygranych do drzwi na imprezę. Oczywiście każda z obecnych osób była policjantem, więc przytulanie wygranych tak naprawdę polegało na ich przeszukiwaniu i sprawdzeniu, czy nie mają przy sobie broni lub innych niebezpiecznych przedmiotów.

Hostessy odprowadzające gości do kolejnych drzwi

Teraz wystarczyło przejść przez drzwi i usiąść w dużej sali, w której było około 50 wolnych krzesełek i scena. Goście byli wpuszczani w grupach po max. 14 osób i rozsiadali się luźno na krzesłach, po czym na scenę wychodził mistrz ceremonii i przez mikrofon witał wszystkich, gratulował wygranej i informował zebranych, że czeka na nich jeszcze jedna niespodzianka!

Kadr nagrany na sali w trakcie przemówienia o nagrodach

Słowo niespodzianka było znakiem — w tym momencie z wejść bocznych na salę wpadały grupy specjalne. Konferansjer prosił o założenie rąk za głowę. Później krótko i szybko, obalenie na ziemię, przeszukanie, skucie, wyprowadzenie do furgonetki i następną grupę prosimy.

Poszukiwani otoczeni przez 25 „specjalsów”
FIST Arrests
Przeszukiwanie poszukiwanych

Okrutne, prawda? Ale jakie satysfakcjonujące! [źródło, źródło, żródło]

Podsumowanie akcji na stadionie

Zaproszenia rozesłano na około 3000 ostatnich znanych adresów poszukiwanych. W wyniku akcji w ciągu kilku godzin zatrzymano 101 z nich. Przy akcji w dniu zatrzymania pracowało 166 osób. Całkowity koszt akcji wyniósł około 22 100 USD czyli w przeliczeniu 219 USD na zatrzymanego. Wcześniej w tekście pytaliśmy, czy to się opłacało – otóż opłacało się, ponieważ na zatrzymanie jednego poszukiwanego w tym czasie wydawano średnio 1295 dolarów. Możemy więc podsumować akcję jako wyjątkowo oszczędną, skuteczną i sprawną. Oczywiście takie akcje nigdy nie stały się standardem, a mogły być jedynie sprytnym uzupełnieniem standardowych zadań. Pytanie brzmi, czy dziś by się ktoś jeszcze na to nabrał?

FIST Arrests
Gratulacje dla marshali i policjantów

Dopełniając treści: Redskins tego dnia wygrali – to nie miało żadnego znaczenia w tej historii.


Krótki film na temat tej historii (angielski) – klik.


Pamiętaj o wsparciu! Artykuły powstają jedynie dzięki wsparciu społeczności 🙂


iskier

Cześć, jestem Iskier! Piszę te teksty w nadziei, że uda mi się założyć firmę, która się z tego utrzyma. Na razie zbieram fundusze, więc jeśli tylko masz ochotę wesprzeć to szlachetne przedsięwzięcie, gorąco zachęcam! :D

1 komentarz

Dexi · 22 grudnia, 2023 o 6:31 am

Iskier, ratujesz poziom JoeMonstera, Wykopu, a teraz nawet całego polskiego internetu. Jestem pod wrażeniem. Naprawdę świetny artykuł.

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *